1 komentarz

Torment: Tides of Numenera – nostalgiczny marketing

InXile Entertainment wypuszcza nowego erpega. O tym wiemy już wszyscy, a przynajmniej wszyscy zainteresowani. I nie zrozumcie mnie źle, „duchowy spadkobierca” Planescape: Torment zapowiada się na mięsistego i fascynującego erpega. Ale dzisiaj nie o tym, bo Torment:Tides of Numenera opiszę pewnie szerzej po premierze, kiedy już uda mi się przejść go przynajmniej raz.

Dzisiaj chcę poruszyć temat kampanii promocyjnej, jaką Techland (wydawca gry na rynku polskim i światowym) przyjął, aby tytuł wypromować na naszym rodzimym poletku. Dlaczego? Ponieważ zrobili coś moim zdaniem genialnego.

Stara szkoła nowych rzeczy

Wiele gier, zwłaszcza RPG (chociaż ostatni DOOM jest tu wyjątkiem) szczyci się ostatnio swoją oldschoolowością. „Klasyczna rozgrywka!” pieją zwiastuny i opisy na Kickstarterze (który powoli staje się wylęgarnią erpegów). „Nowa gra tego jednego developera, który stworzył tę grę, którą kochasz!” pieją creditsy. I to działa, żeby nie było. Ja kupiłem i z radością (z czasem lekko przytemperowaną) grałem w Pillars of Eternity skuszony tymi hasłami i Chrisem Avellone przylepionym do projektu. Nie rzucę zatem kamieniem, bom nie bez winy.

Podobnie grałem w Divinity: Original Sin, które reklamowało się byciem staroszkolnym współczesnym erpegiem, z głębią dialogów i reakcyjnością, ale bardzo „dzisiejszym” wykonaniem. Prawie trzy razy przeszedłem Tyranny, i mam w planie jeszcze więcej (ale nowy laptop oznacza nadrabianie Ważnych Zaległości).

Krótko mówiąc: doskonale rozumiem jaranie się grą dlatego, że reklamuje się ją jako staroszkolną. Rzecz w tym, że w polskiej kampanii reklamowej Techland idzie o krok dalej.

Przed wyruszeniem w drogę należy zabrać nostalgię

Jakiś czas temu pojawił się zwiastun polskiej wersji językowej nadchodzącego Tormenta, który to zwiastun gra na pewnych istotnych strunach.

Dwa nazwiska, na których zwiastun wyjątkowo się skupia to Piotr Fronczewski, którego oczywiście przedstawiać nie trzeba, oraz Aleksandra Szwed, którą czytelnicy w moim wieku i starsi mogą pamiętać jako Elizę z serialu Rodzina Zastępcza. Występowała tam zresztą jako podopieczna postaci granej przez Fronczewskiego. W swoim czasie serial był bardzo ciepło przyjęty za swój lekki humor i postacie, które (w większości) nie wydawały się być komediowymi stereotypami. Dla mojego rocznika i roczników okolicznych reklamowanie gry głosami dwojga aktorów z tego serialu to moim zdaniem strzał w dziesiątkę.

Drugim, czy może raczej podstawowym, strzałem w dziesiątkę jest wynajęcie Piotra Fronczewskiego konkretnie jako głosu narratora. Nie znam nikogo, kto gra w komputerowe erpegi dłużej niż kilka lat i nie zna kultowego już „Przed wyruszeniem w drogę nalezy zebrać drużynę” z Baldur’s Gate. Jednocześnie grobowo niski i przyjazny głos Piotra Fronczewskiego zapisał się złotymi literami w pamięci graczy. Głos ten zresztą powrócił, w bardzo sarkastycznej roli Narratora gry Bard’s Tale, w której kontrapunktem Fronczewskiego był bardzo wtedy popularny Borys Szyc.

Dzisiaj (19 stycznia 2017) Techland wypuścił jeszcze inny zwiastun, sami zobaczcie:

Ten głos to Tomasz Knapik. Wszyscy go znamy z filmów i seriali, które oglądaliśmy za młodu. Głos nie do pomylenia z jakimkolwiek innym. I całkowicie tak naprawdę zbędny w tym zwiastunie. Techland mógł wynająć kogokolwiek, by odczytał kwestie wypowiadane przez Knapika. Ale Techland jest cwany, Techland wie. Techland wziął głos, który przywołuje w odbiorcy wspomnienia o spędzaniu za dzieciaka czasu przy Strażniku Teksasu albo którymś z miliona filmów akcji, na które byliśmy prawdopodobnie zbyt młodzi.

Owszem, to oznacza, że kampania jest bardzo mocno wycelowana w osoby, które pamiętają tamte czasy. Albo na młodzież, która od rodziców dostała porządne wychowanie gamingowe, bo to też możliwe. I moim zdaniem jest to zagranie lepsze, niż genericowa, ale trafiająca do szerokiego odbiorcy kampania. Ta gra powstała dla nas. Dla erpegowców, którzy już swoje przeszli ( 😛 ). I wiecie co? Działa. Torment: Tides of Numenera może nie generuje we mnie takiego podekscytowania, jakie czułem czekając na Tyranny, jednak w tej chwili naprawdę czekam na premierę i nie mogę się doczekać aż będę miał w łapkach płytę z grą.

Droga do sukcesu takich gier widać prowadzi przez nostalgię i Techland postanowił bardzo sensownie postawić na to tworząc i reklamując polską wersję gry. Prawdopodobnie lepiej mogło by być tylko gdyby do obsady dołączył jeszcze Jacek „Bezimienny z Khorinis” Mikołajczak.

Tym kończę ten nieprowadzący do niczego wpis. Czekam na premierę Cierpienia: Pływów Numenery i obiecuję, że kiedy tylko będę w stanie to skrobnę recenzję. A tymczasem…

Mongward out.

Reklamy

One comment on “Torment: Tides of Numenera – nostalgiczny marketing

  1. Swoją drogą, skoro mowa o „Rodzinie Zastępczej”, to np. w Baldur’s Gate grało aż trzech aktorów z tego serialu – oczywiście Piotr Fronczewski, oczywiście Jarosław Boberek (bo on generalnie gra chyba w każdej dubbingowanej w Polsce grze i filmie animowanym), a także śp. Gabriela Kownacka (jako Viconia). Miło widzieć, że młode pokolenie idzie w ich ślady 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: