Dodaj komentarz

Krótko o animacjach dla młodzieży

Kto mnie zna, ten wie, że z chęcią oglądam kreskówki. W domu zamiast radia w tle mam ustawione Disney X.D, swoje się naoglądałem w dzieciństwie, a jak mi stuknęła dwudziestka, to na nowo odkryłem zachodnią animację. Nadal mam sporo popularniejszych obecnie do nadgonienia (zwłaszcza Adventure Time), ale wydaje mi się, że i bez tego mogę wspomnieć o kilku animacjach, celowanych w młodzież, które powinny stać się wyznacznikiem dla dalszych produkcji.

Chodzi mi tutaj o Gravity Falls, Young Justice oraz Legend of Korra.

Nierzadko się słyszy, że kreskówki są dla dzieci, dlatego w dalszej części będę stosował dwojką terminologię: kreskówki- czyli masówka bez spójnej fabuły łaczącej odcinki, nastawiona na humor bardziej, niż opowieść; seriale animowane- mniej lub bardziej zwarta opowieść, z reguły oparta o story arcs, ze spójną charakterystyką bohaterów oraz motywem przewodnim. To w sumie podstawy, ale lepiej mieć to z głowy, niż później wyjaśniać.

Od razu zaznaczę: pomimo tego, że taki Fineasz i Ferb klasyfikują się jako kreskówka, na przykład, nie znaczy, ze to zła animacja. Przeciwnie, to świetna produkcja którą można śmiało obejrzeć nawet mając 20 i więcej lat. Z drugiej strony Ultimate Spider-Man niby jest serialem animowanym, ale jak na mój gust jest beznadziejnie nieprzemyślany i nie mogę go nikomu polecić.

Wracając do meritum: jedną z ważniejszych wad, jakie widzę zbyt często dzisiaj w animacji (w serialach dla dzieci\młodzieży też), jest to, że zbyt często uważają widza za debila i tak go traktują. Przykładem tutaj może być wspomniany Ultimate SPider-Man, który uważa, że kluczem do bycia zabawnym jest wrzucanie co pięć sekund chibi animacji z umysłu Petera Parkera, która nie dość, że nie śmieszna, to w dodatku nachalna i potwornie odwraca uwagę od tego, co dzieję się w czasie rzeczywistym i jest nierzadko znacznie ciekawsze. W sumie wszystkie aktualne animacje od Marvela, niestety, cierpią na ten syndrom: Hulk and the Agents of S.M.A.S.H. czy Avengers Assemble mają bardzo luźny związek między fabułą poszczególnych odcinków, postacie służą raczej jako fundamenty do żartów, niż do budowania fabuły. Pewnie, czasem zdarza się całkiem niezły dowcip, ale to nie tego się jednak oczekuje od tego typu produkcji.

Ale jest jeszcze druga strona medalu, czyli wspomniane wyżej animacje, a poza tym, wedle wszystkiego, co słyszałem, Adventure Time albo dość podobnie stylem i stylistyką Bravest Warriors.

Gravity Falls, albo w polskiej wersji Wodogrzmoty Małe, to coś, czego chyba jeszcze w animacjach dla tego przedziału wiekowego nie widziałem: serial, który wymaga prawdziwej uwagi podczas oglądania i pozwala tworzyć sporo, uzasadnionych, teorii spiskowych. W każdym odcinku sporo jest różnych tajemniczych wskazówek, nierzadko pojawiających się na ułamek sekundy, część wymaga rozszyfrowania, niektóre połączenia symboli z postaciami albo zauważenia czegoś w tle. Tajemnice odcinka są wyjaśniane na bieżąco, ale tajemnice miasta są ukryte właśnie w ten sposób i nietrudno odnaleźć kanały na YT albo wiki, które są poświęcone rozpracowywaniu każdego podejrzanego elementu odcinka, niemalże klatka po klatce.

Young Justice, nieodżałowana, dwusezonowa produkcja Grega Wiesmana (twórca Gargoyles oraz Spectacular Spider-Mana) pozostaje jedną z najlepszych animacji dla nastolatków o nastolatkach jakie widziałem. Pewnie, Kid Flash był typowym comic relief, jednak całościowo serial był bardzo poważny, spójny (złamana ręka pozostaje złamana przez kilka odcinków, a każdy odcinek ma stempel czasowy, którego fabuła się pilnuje), i nie bał się pójść tam, gdzie mało która animacja pójdzie. Nie chcę rzucać spoilerów, ale nieufność, strach przed własnymi zdolnościami czy problemy z tożsamością nie są niczym niecodziennym. Jeden z odcinków w połowie przedstawiał sesję terapeutyczną głównych bohaterów, której daleko było do zabawnej. Zwłaszcza w wypadku Robina.

I w końcu Legend of Korra, czyli druga seria osadzona w uniwersum znanym z Avatar: the Last Airbender. Będę pierwszym, który przyzna, że pierwszy sezon i połowa drugiego były…słabe. Główna bohaterka była zbyt uparta by być odpowiedzialną i chcieć się uczyć (spory kontrast z Aangiem, który chociaż młodszy od Korry (12 vs 17 lat gdy po raz pierwszy widzimy ją podrośniętą), pozostałe postacie albo były nijakie, albo bezużyteczne. Ale pod koniec drugiego seoznu, gdy poznajemy historię pierwszego Avatara (oraz dlaczego w ogóle używa się tego określenia. Jest o dziwi dość celne) seria mocno się wybiła. Ale to koniec trzeciego sezonu mnie zgniótł i pod jego wpływem piszę tę notkę.

Nie jestem pewien, czy od końca lat 90 widziałem w animacjach kierowanym w lata 12-16 tyle drastycznych scen i tak ciężką atmosferę, jaką zaserwowała końcówka Korry. Nawet ostatnie minuty ostatniego odcinka są emocjonalną huśtawką, zwłaszcza dla widowni, dla której ma to niby być pomyślane. Podobnie zresztą było w Young Justice, drugi sezon był naprawdę klaustrofobiczny, a widz dopiero z czasem poznawał, co stało się w czasie rocznej przerwy między wydarzeniami z pierwszego a drugiego sezonu. A niektóre postacie…powiedzmy, że straciły swoją drogę.

Dlaczego tyle o tym piszę? Ponieważ uważam, że twórcy powinni brać przykład z tego typu produkcji. Nie wiem, co sie stało po latach 90. Kultowe już dziś TASy Batmana, Spider-Mana czy, oczywiście, X-Menów były mroczne, owszem, ale także poważne (o różnicy między tymi pojęciami kiedy indziej). Śmierć nie była mitem, postacie popełniały fatalne pomyłki, mogły w pewnym stopniu nauczyć pewnych postaw.Gargoyles, które obejrzałem dopiero niedawno zrobiły na mnie olbrzymie wrażenie, ponieważ mają wielowątkową fabułę, która lawiruje w czasie i przestrzeni, a jednocześnie jest chyba pierwszą animacją jaką widziałem, która tak dobitnie pokazuje, dlaczego broń palna to nie zabawka oraz jak wykonać resuscytację krążeniowo-oddechową. I pokazywały, że nawet wygrywając można przegrać. Nie wszystko kończyło się pozytywnie. Bah, nawet głupie Atomówki miały sporo odcinków z morałem, Samuraj Jack był zaskakująco pesymistyczny, co charakterystyczny styl Tartakowskyego tylko podkreślał.

Potem coś się…zepsuło. The Last Airbender przez trzy sezony przywracał nadzieję na lepsze animacyjne jutro, potem był Spectacular Spider-Man, który w mojej ocenie jest naprawdę dobrze napisany (chociaż graficznie osobliwy).  A potem głucho, przynajmniej jeśli chodzi o animacje, które się przebiły.

Jak zajrzałem na Cartoon Network, widziałem jakiegoś Flapjacka, animację moim zdaniem obleśną pod każdym względem, z irytującym głównym bohaterem i odrażającą kanalią w roli jego kapitana. Widziałem Regular Show, który pomimo zobaczenia paru odcinków mnie absolutnie nie kupił. Z animacji dla starszej widowni znajomy pokazał mi Archera oraz Ricky and Morty, i odniosłem wrażenie, jakby umiłowanie do one-linerów i absurdu trochę we mnie umarło, nie wiem. może jakby obejrzał więcej, ale jakoś nie jestem fanem używania wulgaryzmów jako elementu humorystycznego, podobnie jak dość obleśnych opisów, a takie wydają się być clue tych produkcji. Do zweryfikowania jak będę miał wolny slot czasowy.

Nie tędy droga, panowie prezesowie. Użycie bluzgów czy stosowanie obrazów 18+ jeszcze nie robi z animacji czegoś dojrzałego, jeśli nie dotyczą dojrzałych tematów. Burzenie czwartej ściany i chibi animacje nie czynią dowcipu lepszym, ale są to fundamenty, na których można napisać świetny dowcip. Nie ma po co bać się spójnej fabuły między odcinkami, widzowie nadążą (bardzo smutna zmiana, jaka miała miejsce w TAS Justice League: pierwszy sezon miał kilkuodcinkowe arcs, natomiast drugi porzucił to na rzecz metaplotu z Cadmusem i jednostrzały). Jeśli chcemy, by zachodnia animacja znów stała się czymś, co warto oglądać, czas zacząć pisać ją dla osób, które będą świadectwem, że to nie jest tylko zabawa dla dzieci.

PS: ponieważ żyjemy w czasach, kiedy wszystkich wszystko obraża, wyjaśnienie: oglądanie seriali, które określiłem tutaj jako głupie, wulgarne lub obleśne świadczy tylko o tym, że dana osoba lubi oglądać głupie, wulgarne i obleśne seriale, ale nic poza tym. Wszystko ma swoje miejsce w wielkim spisie rzeczy i wszystko do kogoś dotrze. Fanów Archera czy Ricky and Morty proszę grzecznie o powstrzymanie Słów Zagłady. Jak będę miał czas, zweryfikuję moje pierwsze wrażenia i jeśli okaże się, że byłem w błędzie: zamieszczę stosowną erratę.

PS2:Fanów Ultimate Spider-Mana za nic przepraszać nie będę, bo ten serial byłby w porządku tylko gdyby wyciąć wszystkie sytuacje, w których Peter jest debilem oraz wszystkie jego „dowcipy” Petera. Nawet te w czasie rzeczywistym. Ale to by ścięło przynajmniej 50% z każdego odcinka.

PS3: nie przepraszam za moją nostalgię, jeśli chodzi o TASy Gacka i Spider-Mana. Ligi Sprawiedliwych (Bez Granic) oraz X-Menów nie dotyczy, bo oglądałem je ponownie stosunkowo niedawno (już na studiach oraz w połowie liceum).

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: