Dodaj komentarz

Agents of S.H.I.E.L.D. S01E03: The Asset

Dobry odcinek. A przynajmniej odcinek, który mi się naprawdę podobał i jak na razie wskakuje na pierwsze miejsce na podium, z Pilotem na drugim i 0-8-4 rzutem na taśmę na miejscu trzecim. A o tym, dlaczego mi sie ów odcinek podobał, tradycyjnie, w dalszej części tekstu.

W tym tygodniu zaczynamy odcinek sceną, która nie ma prawa nie być odwołaniem do X-Men: The Last Stand, trzeciej części filmowej trylogii X-men. Jest konwój transportujący niebezpieczny ładunek, dwa auta eskortowe odfruwają w diabły, a ciężarówka (z tych amerykańskich kolosów autostrad) najpierw podfruwa w górę, a potem jak gdyby nigdy nic opada, tylko kierowca w kabinie się poobijał jak cholera. Dowcip polega na tym, że zamiast Magneto mamy malutkie urządzenie zaburzające grawitację, a zamiast kilku najgroźniejszych mutantów mamy niepozornego naukowca nazwiskiem Franklin Hall, którego osobom zaznajomionym z komiksami (lub chociaż kreskówką Avengers: Earth’s Mightiest Heroes) przedstawiać nie trzeba. Dla niezorientowanych, Franklin Hall to Graviton, typek, któremu nie chciało się wymyślać jakiegoś bardziej mylącego pseudonimu, więc można wywnioskować, czym sie zajmuje.

W innej części Stanów, agent Ward, jako oficer prowadzący (? – nie wiem, jak na polski, o ile w ogóle, przekłada się supervising officer) próbuje wymóc na Skye poważne podejście do treningu i zaangażowanie się w operację. Skye jak to Skye sobie zlewa, Ward opowiada jej o momencie przełomowym w życiu każdego agenta terenowego, kiedy należy podjąć decyzję: srać czy zwolnić wychodek, cytując Sapkowskiego. Nic przesadnie ciekawego. Ward rozmawia potem z Coulsonem na temat lekceważącego i zdystansowanego podejścia Skye do treningu, co skutkuje radą Phila, aby Grant podszedł do niej jako człowiek, a nie oficer prowadzący.

Na szczęście zanim zaczyna robić się nudno, drużyna dostaje wezwanie na miejsce, w którym samochody uczyły się latać, dowiadujemy się, że Fitzsimmons byli szkoleni przez wspomnianego Franklina Hall i bardzo wysoko sobie go cenią jako osobę i są bardzo zaniepokojeni, że ktoś go porwał. Na miejscu kierowca ciężarówki daje do zrozumienia, że ktoś musiał dać napastnikom informacje na temat trasy przejazdu, czyli S.H.I.E.L.D. ma kreta w szeregach. Ciekawe kto to może być.

Następne kilka minut to plot exposition, dotyczące gravitionium (serio, AoS? Serio? Gravitonium? Tak czy siak, to ten pierwiastek odpowiada za zaburzenia grawitacyjne) oraz człowieka, który opłacił napad na konwój, który siedzi sobie wygodnie na Malcie i macha w stronę reszty świata środkowym palcem ponieważ niczego nie mogą mu zrobić. Agenta May zgłasza swoje zastrzeżenia dotyczące ilości walki w ramach operacji, o 100% większej niż obiecywana przez Coulsona na początku. Phil ją uspokaja, że w szykowanej infiltracji posiadłości Iana Quinna (przemysłowiec, organizator porwania Franklina Hall, który jest jego starym znajomym ze studiów, o ile dobrze zapamiętałem) weźmie udział on sam oraz Ward, wspierani od wewnątrz przez Skye. Dlaczego Skye? Ano dlatego, że jako ważna figura w organizacji The Rising Tide dostała zaproszenie na imprezę Quinna, na której planuje ujawnić swój plan zdobycia władzy nad….czymś na pewno, Po ustaleniach i wyjaśnieniach Skye dostaje jeszcze jeden trening od Warda, na którym praktykują technikę rozbrajania przeciwnika w pistoletem. Skye ma pretensje do Warda, że dla niej nauka walki jest trudniejsza niż dla Warda, co skłania go do ujawnienia swojego momentu przełomowego: kiedy w dzieciństwie musiał bronić siebie i młodszego brata przed ich starszym brejdakiem, który bił ich za byle co. Pewnie kłamał, ale Skye wydawała się poruszona i przestała się naśmiewać i lekceważyć temat.

W międzyczasie Quinn pokazuje Hallowi urządzenie napędzane gravitonium w pełnej skali (kilka metrów średnicy. Kilkucentymetrowy prototyp był w stanie unieść ciężarówkę) i wyjaśnia, że na stworzeniu tego urządzenia spędził wiele lat, zainspirowany tylko szkicem koncepcyjnym Halla. Franklin zostaje zaproszony do współpracy i wydaje się być z tego zadowolony.

Fast forward kilka godzin. Skye zinfiltrowała posiadłość i buszuje w lesie grzecznościowych formułek typowych dla imprez pełnych ludzi z wypchanymi portfelami. Musi znaleźć główny komputer, aby za pośrednictwem Gadżetu Fitzsimmons mogli na chwilę wyłączyć laserowe ogrodzenie dla Coulsona i Warda. Oczywiście jako Quinn przyłapuje Skye na gorącym uczynku, co po kilku nieudanych kłamstewkach skłania ją do zdradzenia S.H.I.E.L.D. i pozbycia się komunikatora, co sprawia, że FS i May, która została w samolocie,  zaczynaja się co najmniej niepokoić. Phil i Grant muszą sobie radzić z patrolami czekając na unieszkodliwienie ogrodzenia, a Skye rozmawia z Quinnem na temat zatrudnienia, braku powodów do bycia lojalną wobec agencji itd. Oczywiście kiedy widz już prawie jest skłonny się na to wszystko nabrać, okazuje się, że to wszystko była tylko gra mająca skłonić Quinna do wprowadzenia hakerki do jego gabinetu, skąd FS mogą uzyskać dostęp do komputera (dzięki Gadżetowi) i wyłączyć na kilka sekund to diabelskie ogrodzenie.

Po tym punkcie mamy głównie sceny akcji, między innymi Skye skutecznie rozbrajającą Quinna z pistoletu (ale brak jej było ikry aby strzelić, coś, o czym wspominał jej wcześniej Ward, czyli foreshadowing zrealizowany w stu procentach). Coulson z kolei orientuje się (oraz poniewczasie dowiaduje od May), że osobą, która jest odpowiedzialna za przeciek informacji jest właśnie Franklin Hall, który chciał za wszelką cenę uniemożliwić Quinnowi dostęp do technologii gravitonium i teraz zamierza pozbyć się rzadkiego i niezwykle niebezpiecznego pierwiastka za wszelką cenę. Cenę życia własnego oraz wszystkich ludzi na wyspie Quinna, ponieważ to może ocalić miliony. Coulson rozumie motywacje Halla, docenia je, i żałuje, że aby unieszkodliwić maszynerię musi go poświęcić (do zatrzymania reakcji potrzebny był chemiczny katalizator, a Hall stał akurat na szybie nad kulą gravitonium).

Odcinek kończy się paroma scenkami rodzajowymi oraz jedną wyjętą jak z Indiany Jonesa, w której pojemnik z gravitonium (oraz Franklinem Hall w nim zatopionym) jest zamknięty w krypcie S.H.I.E.L.D.. Ostatnie ujęcie to dłoń Franklina wynurzająca się z kuli. Czad.

To tyle na temat pobieżnego i bardzo niedokładnego streszczenia, teraz mój osobisty komentarz.

Po pierwsze, podobał mi się dość Bondowski styl odcinka, infiltracja posiadłości przemysłowca ze Złym Planem na Bogactwo, Coulson wbrew logice idący na akcję w garniturze, dziwnaczna technologia, która jest bardziej McGuffinem niż meritum odcinka. Fajne, lubię.

Tak samo bardzo mi się podobała historia i motywacje przyszłego antagonisty. Nie wiem, jak to wyglądało w komiksach, jednak tutaj dość ograna w sumie idea naukowca, który chce zatrzymać swój własny wynalazek z obawy przed tym, że wpadnie w niepowołane ręce naprawdę się sprawdziła. Kiedy Graviton powróci, będzie mieć dość tragiczny origin story a to nigdy nie przeszkadza w tworzeniu pamiętnego antagonisty. Sam pomysł poświęcenia pełnego odcinka na prezentację tegoż origin uważam za bardzo dobry pomysł, ponieważ nie można poświęcać całego czasu bohaterom a o antagonistach wspominać tylko w przelocie, jako wyjaśnienia. Fajne, lubię.

Tak samo podobał mi się fakt, że Skye zaczyna coś robić, sama wychodzi z inicjatywą, nawet, jeśli nie w pełni wierzy w słuszność sprawy. Postać się rozwija, zobaczymy, w jakim kierunku. Skoro już przy niej jesteśmy, mniej podobało mi się wprowadzenie wątku zdrady do scenariusza. Pewnie, było to zasugerowane w 0-8-4, ale mogli poczekać, dać sie temu tematowi trochę uleżeć, dać widzom o nim zapomnieć na chwilę, i dopiero potem wyciągać. Temat zdrady nie powinien być czymś, co rozwiązuje się w ciągu jednego odcinka, ponieważ to odbiera ciężar sytuacji. Pewnie, jest jeszcze kwestia The Rising TIde, ale śmiem sądzić, że to zejdzie na daaalszy plan, ponieważ powodem, dla którego Skye nie zdradziła drużyny Coulsona to poczucie przynależności, po raz pierwszy w życiu (jest sierotą, przechodziła z jednego domu zastępczego do innego). Jeśli potem odrzuci to dla Przypływu, to będzie to krok wstecz. Zobaczymy.

Jeśli chodzi o Coulsona, słowem przewodnim dzisiejszego odcinka było rusty czyli, dosłownie, przerdzewiały, tutaj odnoszące się do wyraźnej utraty dawnych umiejętności przez Phila. Powtarzali to zbyt często, aby to nie miało być mrugnięciem oka dla tych, którzy uważaja agenta za LMD, cyborga czy co tam chcecie. Na szczęście tym razem nie było ani słowa o Tahiti (It’s a magical place), trzeba zmieniać dowcip raz na jakiś czas, i cieszę się, że scenarzyści o tym nie zapomnieli.

Ward i Fitzsimmons nie dostali wiele materiału w tym odcinku. Widać, że Grant bardzo poważnie traktuje nadzór nad Skye (być może to ma związek z jego momentem przełomowym, kiedyś musiał bronić brata, teraz chce chronić Skye i nauczyć ją, jak ma sobie radzić w terenie?). Drewniak z odcinka pilotowego zaczyna nabierać trochę treści, zobaczymy, co dalej. Jedynym przełomem dla May jest to, że na koniec zadeklarowała swoją gotowość do uczestnictwa w akcjach bojowych, zarówno dlatego, że jest zaangażowana w sprawę (to najwyraźniej motyw przewodni dla niej i dla Skye) jak i po to, by pilnować tyłów Coulsona, chociaż według niej to jedno i to samo.

Odcinek był bardzo Skye-centryczny, co jest dobre, każda postać powinna mieć swój dedykowany odcinek, i tak naprawdę po raz pierwszy udało się uzyskać równowagę między akcją i prowadzeniem fabuły a klimatem i tworzeniem postaci.

Niestety, nadal istnieje problem kiepskiego tempa prowadzenia fabuły jako takiej, nadal jest filmowe, a nie serialowe. Naprawdę nie chciałbym, aby problemy personalne zasygnalizowane na początku odcinka były rozwiązane na koniec. Początek: Skye nie jest zaangażowana, wątpliwa lojalność. May niezadowolona z ilości walki. Koniec: Skye wybiera lojalność dla Tarczy, May deklaruje gotowość bojową. Razi mnie właściwie bardziej to, że powtórzyli i zaznaczyli na początku The Asset coś, co było już widoczne w 0-8-4. Ja wiem, rynek amerykański i w ogóle, ale czy naprawdę trzeba coś powtarzać kilka razy w tak krótkim odstępie czasu aby ludzie załapali o co chodzi?

Jest też wspomniany wyżej problem zdrady Skye. W drugim odcinku, oświadcza chęć udziału w akcjach The Rising Tide, sygnalizując zmianę stron w jakiejś przyszłości. Ale w odcinku trzecim podaje bardzo wyraźny powód, dla którego nie zdradza Tarczy z Quinnem, bardzo silny powód, i widać, że przykłada większą uwagę do treningu, co ma oznaczać, że się zaangażowała. Jeśli przejdzie na stronę Przypływu, S01E03 został zmarnowany, jeśli nie, po co pokazywać jej deklarację w S01E02. I dlaczego to musiały być dwa odcinki pod rząd, kiedy nie wiemy nawet, co sie dzieje z Mike’iem Petersonem z odcinka pilotowego, ani ze Skolopendrą, z tregoż samego, a zamiast tego lojalnośc Skye stała się punktem zamykającym jeden odcinek i silnikiem napędowym fabuły następnego. Za szybko, Joss, Jed. Możecie sobie pozwolić na rozwalenie tego szerzej, serio. Przeplatajcie wątki.

A, tym razem nie było żadnego cameo, za to Coulson wspomniał Avengersów. Mam nadzieję, że kiedyś dostaniemy odcinek bez odniesień do filmów. Cameo albo Continuity Nod powinny być miłą niespodzianką, a nie czymś, czego się obowiązkowo oczekuje jak sceny po napisach końcowych w filmach Marvela. AoS maja potencjał, by dać sobie radę na własną rękę, tworząc własną linię fabularną, ciągłe wywieszanie neonów Hej, jesteśmy częścią Marvel Cinematic Universe, kochaj nas tak jak my kochamy filmy jest niepotrzebne.

Summa summarum, bardzo fajny odcinek, z dobrym nie-do-końca-antagonistą, kilkoma XPekami dla niektórych postaci (Fitzsimmons potrzebują character development, i to szybko), nie dodaje nowych błędów do starych, w mojej ocenie 8\10.

Chcę jakiś wątek rozłożony na dwa odcinki. Cliffhangery to może i tanie rozwiązanie, ale ułatwiają stowrzenie bardziej złożonej fabuły.

Mongward out

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: