Dodaj komentarz

Doktor Su, uzdrowiciel z Pogranicza- postać do Exalted.

Stworzenie jest olbrzymie, jednak w niewiadomy sposób opowieści krążą po nim z prędkością Smoków Powietrza. Opowieści o wojownikach, szlachetnych złodziejach i zmyślnych dyplomatach. O kowalach i przywódcach. Rzadko zdarza się, by opowiadano coś o lekarzach. O tych skromnych, edukowanych ludziach, którzy niosą ulgę i ukojenie tym wszystkim wielkim postaciom polityki i pola bitwy. Jednak jeden z nich zdołał wybić się ponad ten zgiełk brutalnych legend.

Na Wschodzie, na Ziemiach Łupieżców, znają go po prostu jako Doktor Su. W czasie swojego długiego jak na te nieprzyjazne czasy życia zdołał zgromadzić wiele innych przydomków. Na Południu jest Wichrem Uzdrowienia. Dla zamkniętych społeczności Zachodnich mórz jest Starym Jeżem, ze względu na swoje metody działania. Dla ludzi Północy jest tajemnicą, której nigdy nie nadano imienia, jednak oczekuje się jej z nadzieją.

Jednak, jak na tak szeroką sławę, Doktor Su ma nader skromne początki, mówi legenda. Ma pochodzić z niewielkiej wioski nieopodal Niepozoru, znanej tylko niewielu. Powiadają, że wioskę tę co kilkadziesiąt lat odwiedzał wybraniec Smoka Drzewa, którego ani agenci Cesarzowej ani władcy Niepozoru nigdy nie zdołali skaptować dla swoich celów. Tenże mężczyzna, zwany w legendach Rin Rzeka Życia praktykował nieznany w tych rejonach, jednak popularny wśród możnych, sposób leczenia, zwany akupunkturą. I był w tym dobry. Z każdą wizytą w wiosce, zabierał ze sobą jedno dziecko, aby wyuczyć je swojej sztuki, powiadają. Nikt nigdy nie wiedział, dlaczego wybrał akurat tę wioskę. Nikt nigdy nie odważył się zapytać.

Pewnego dnia, blisko pięć dekad temu, ponownie odwiedził to osiedle, którego utrwalona plotką stugębną nazwa brzmi prost, Shinla. I tłumy wybiegły, aby go powitać, a z nimi wszystkie dzieci, których rodzice chcieli się pozbyć. Wśród nich, oczywiście, był dziesięcioletni Su, znany w wiosce rozrabiaka i niespokojny duch, zawsze szukający tego, czego nikt inny nie chciał znaleźć. Najczęściej kłopotów. Rzeka Życia, po zwyczajowych powitaniach i pomocy potrzebującym, przyjrzał się uważnie wszystkim dzieciom, zadawał im niezwiązane pytania. Koniec końców, coś w zachowaniu Su tknęło uzdrowiciela, aby to jego wyrwać z ograniczonych umysłów peryferii cywilizacji.

Przez następne dwadzieścia lat, starzejący się już wyraźnie Rin przekazał swojemu nowemu uczniowi wiele z tego, co sam wiedział. Nauczył go języków pięciu kierunków i wielu metod leczenia. Świadom ludzkich ograniczeń Su, Rzeka Życia nauczył go teorii przepływu esencji przez ciało ludzkie i przez otaczający go świat. Nauczył go nawet, jak kontrolować jej przepływ przez własne ciało, pokazując mu kata stylu Modliszki dostosowane do możliwości zwykłych ludzi. Koniec końców, nauczył go swojej najważniejszej sztuki. Przez długi czas Rin uczył swojego podopiecznego, jak korzystając z igieł sterować przepływem esencji żywiołów, które przenikają ciało każdego człowieka i pozwalają zaznajomionym z ich działaniem dokonywać niezwykłych aktów uzdrowienia, oraz, wyjaśnił, zniszczenia. To z tego okresu Doktor Su wyniósł swoje powiedzenie „To tylko kwestia dawki” na zachowania wykraczające poza świętą równowagę sił aby osiągnąć konkretne efekty. Po długich okresach podróży po świecie i zbierania doświadczeń, następowały krótkie, lecz intensywne okresy nauki w domu Rzeki Życia, nastawione nie na kształtowanie osobowości Su, lecz wypełnianie braków jego wiedzy.

To było dobre życie, i jak każde dobre życie, coś musiało pójść nie tak. Rzeka Życia zaczęła wysychać, metaforycznie. Nawet życie Smoczych Dziedziców ma swój koniec, a Rin przeżył dłużej, niż wielu innych. W swoich ostatnich słowach, powierzył, wtedy trzydziestoletniemu, Su skrzyneczkę opatrzoną pieczęcią z symbolem jakim sygnował się stary uzdrowiciel. „Su,” powiedział, „wiem, że skorzystasz z zawartości tej szkatyłu w odpowiedniej chwili i z jej pomocą staniesz się wspanialszym lekarzem, niż ja kiedykolwiek byłem.”. Powierzył też młodemu Su swoją życiową ambicję, odnalezienie sposobu, aby sterować czystą, nieskażoną żywiołami, esencją w procesie leczenia. Po nadaniu tej spuścizny, ze słowami „Do zobaczenia w następnym życiu” Rzeka Życia zasnął snem osoby która spełniła swoje zadanie.

Po dokonaniu stosownych obrzędów pogrzebowych i zakończeniu niektórych otwartych spraw pozostawionych przez jego mistrza, Su wyruszył w podróż, której końca nawet nie śmiał przewidzieć. Przez ostatnie dwadzieścia lat przemierzył każde miasto i wioskę zaznaczone na mapie. W każdym z tych miejsc pojawiał się na chwilę, pomagał potrzebującym leczenia w zamian za nocleg i prowiant na dalszą drogę. Jego skromne, nienarzucające się zachowanie i w opinii wielu osób cudowne uzdrowienia sprawiły, że narodziła się legenda o Wichrze Uzdrowienia przemierzającym Stworzenie. Z biegiem czasu, legenda sprawiła, że ludzie zaczęli wyznawać Su jako awatara Słońca Wielkodusznego, i moc tej wiary, coraz większa z każdą podróżą, pomagała Doktorowi dokonywać coraz bardziej niezwykłych uzdrowień. Unikał walki i nigdy nie zabił, ani nie zranił. Sam fakt, że przeżył tak długo każe przypuszczać, że gdzieś między jedną wioską a drugą nauczył się jakiejś sztuki samoobrony, jednak nikt nigdy nie widział aby chociażby gwałtownie kogoś dotknął. Czasem spokojne słowo i delikatny uścisk wystarczył, aby zażegnać konflikt. W końcu legenda dotarła do uszu samego Doktora, i sprawiła, że stał się zadufany w sobie  i chociaż nadal niósł niezastąpioną ulgę chorym, bywał surowy i miał się za lepszego, niż inni.

Do czasu, i tutaj kończy się legenda, a zaczynają fakty.

Pewnego mroźnego poranka, nie tak znowu dawno temu, Doktor przybył do wioski ogarniętej żałobą. W ciągu ostatniego tygodnia ponad połowa młodych, zdrowych mieszkańców umarła na nieznaną nikomu zarazę, a pomimo próśb o pomoc, żadne wielkie miasto w okolicy nie miało zamiaru przysłać lekarzy na pomoc. Ostatnim chorym, który jeszcze trzymał się życia był imigrant ze Wschodu, Pune Ri. Doktor, widząc stan osiedla, niezwłocznie przystąpił do badania nieszczęśnika. I zawiódł. Nie potrafił rozpoznać symptomów, wskazania igieł sugerowały niezwykle chaotyczny przepływ nieznanej mu, niszczycielskiej esencji. Zadrżał, obawiając sie powrotu Wielkiej Zarazy, o której opowiadał mu mistrz. Zadrżał, jednak wiedział, że jeśli nie uleczy tego chłopca, jego legenda, jego samoocena legnie w gruzach. Zabieg przestał był tylko niesieniem pomocy, ale był też walką o własne ego.

Niestety, po wielu godzinach  nakłuwania pacjenta wokół różnych czakr, palenia kadzideł i stosowania innych metod, nic nie odniosło rezultatu. wtedy przypomniał sobie o szkatułce którą dostał od Rzeki Życia tak wiele przecież lat temu. Po krótkiej modlitwie za wysoką duszę nauczyciela, otworzył pudełko i odnalazł z środku zestaw trzydziestu pięciu nefrytowych igieł, każde siedem wykonane było z innej odmiany nefrytu i szumiały delikatną, lecz stabilną mocą. Żywą Esencją zamkniętą w fizycznym przedmiocie. Artefakcie. Su zabronił komukolwiek wchodzić do domu, w którym przeprowadzał zabieg i na kilka godzin pogrążył się w medytacji, usuwając z umysłu głód, znużenie, dumę i strach. Nieświadomie dla siebie, zaczął przyciągać esencję płynącą z wiary w jego umiejętności. W spokojnym transie, ułożył pacjenta na brzuchu i dobierając odpowiednie igły, nakłuwał okolice chakr i mniejszych węzłów esencji, które znał dzięki długiej praktyce. Zatracił się w tym całkowicie.

Mieszkańcy wioski mówili potem, że co jakiś czas ze środka domu biła szkarłatno-błekitna łuna, przypominająca łagodny blask ogniska.

Zatracony w zabiegu, Su nie zauważył nawet, że w pewnej chwili zaczął tworzyć nowe igły z czystej esencji i zaczął postrzegać wyraźnie kanały energii splątane w ciele Pune Ri. Ostatnia igła umieszczona na ciele pacjenta sprawiła, że bezładny kłąb esencji stał się na moment wspaniałą, idealną mapą ludzkiego potencjału. A potem powróciła do naturalnej, zwykłej formy typowej dla każdego smiertelnika. W tym momencie epifanii, Słoneczna Esencja znalazła stałe miejsce w duszy i umyśle Doktora Su, który opuścił chatę z Pune Ri wspartym o jego stare, acz żwawe ramię.

Stary Doktor nie był pewien, co się stało, ale czuł, jak setka drobnych dolegliwości zniknęła, a on sam zaczął czuć puls energii bijącej w świecie. „Mistrzu, oto spełniłem twoją ambicję.” powiedział, patrząc w jedną z gwiazd.

„Wiem.” odpowiedział mu Pune Ri, po czym powrócił do przyjmowania uścisków od swojej rozradowanej rodziny.

Od tamtej pory, Doktor Su odnalazł w sobie nową siłę do pomocy. Oczywiście, nadal uważa się za lepszego, jednak teraz wie, dlaczego ma do tego prawo. Legenda starego uzdrowiciela miała urosnąć większa, niż przewidywał. Ale to już całkiem inna historia.

Wang Jinrei z seri gier Tekken

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: