Dodaj komentarz

Catchphrases, punchlines i bohaterska pyskówka

Kto oglądał za młodu filmy akcji klasy B, kto swoje przeczytał jeśi chodzi o komiksy, czy beletrystykę z niekoniecznie wysokiej półki prawdopodobnie wychwycił, zapamiętał bardzo wiele tzw. catchphrases jakimi różni poobijani ale niezmiennie morderczy bohaterowie rzucali na prawo i lewo. Arnold Guberminator zasłynął swoim Hasta la vista, baby, Bruce Willis nie byłby sobą, gdyby nie jego Yippie-kay-ay, madafaka. Harry Dresden ma swoje Hell’s bells, a Ichigo Kurosaki z Bleacha ma niewyrafinowane SHUT UP! Przykłady można mnożyć, ale już pewnością załapaliście, czym catchphrases są. A czy zastanawialiście się, czemu służą?

W rozmowie z Maulerem o tworzonym przez niego opowiadaniu oraz Aktach Dresdena wyskoczył nam właśnie temat „pyskówek” i wspomniane zostały dwa oczywiste zastosowania i jedno zdecydowanie mniej.

Pierwszym jest oczywiście nieodzowna Rule of Cool, o której wspominałem w jednej z pierwszych notek. To zawsze świetnie wygląda, kiedy bohater rzuca swoim ulubionym tekstem wysyłając arcywroga w diabły, biorąc drugi oddech w ciężkiej walce czy robiąc coś tak szalonego, że żaden zdrowy na umyśle człowiek by nawet o tym nie pomyślał. Gdyby nie catchphrases widownia czy czytelnicy nie odczuliby, że problem był na tyle istotny, by przyciągnąć uwagę bohatera. Skutkiem ubocznym tej zależności jest przeświadczenie, że kiedy bohater powie coś zajebistego, należy wziąć popcorn i podeprzeć oczy zapałkami aby niczego nie przegapić.

Drugie zastosowanie, to również typowa dla pewnego rodzaju bohaterów tendencja do irytowania ludzi, którzy są o jedną fanaberię od rozplaskania bohaterskiego łba o najbliższą ścianę. Wspominałem już, że typowy bohater kina akcji jest chory psychicznie? Tak, czy siak, jest to stara prawda, że najłatwiej manipulować kimś inteligentnym, ale wytrąconym z równowagi i tylko to uratowało dupska większości narwanych policjantów\agentów\najemników\inne. Wystarczy spojrzeć na to, jak Bruce Willis radzi sobie w większości swoich filmów, np. w Ostatnim Skaucie. Poobijany, szantażowany, na straconej pozycji, ale wygrywa, bo narzuca przeciwnikom swoje tempo i nastrój rozmowy. A widz ma radochę, bo lubi patrzeć, jak ktoś komuś pyskuje.

Jednak poza poziomem meta, o który zahaczyłem w poprzednich dwóch akapitach, jest jeszcze jeden aspekt catchphrases, który umyka większości osób, mi na ogól również i dopiero w swobodnej, niezobowiązującej rozmowie zdałem sobie sprawę z ich znaczenia dla samej postaci. Opowieści o wielu bohaterach kończą się bardzo często tym, że są o krok od wykrwawienia się przez dziury zrobione przez połamane kości. Na ogół po moralnie i fizycznie wyczerpującej sekwencji scen. Na gównometrze, co pięć scen zdarza się coś, co przechyla wskazówkę coraz bliżej ostatecznego shitstormu. A przy całym swoim szaleństwie, każdy z nich to tylko człowiek, czasem z rodziną, czasem zakochany, na dzień przed emeryturą albo zwyczajnie robiący to, co słuszne bez względu na to, że ryzykują życie. W takich sytuacjach ich catchphrase jest jedyną rzeczą, która na czas fabuły pozostaje dla nich pewną stałą. Jest kotwicą, dzięki której potrafią zebrać swoje myśli i nie oszaleć do końca. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby John McClane nie pyskował wszystkim dookoła? Los Nakatomi Plaza byłby przesądzony. Albo jakby Harry Dresden nie miał swoich osobliwości werbalnych? Ten facet i tak jest kłębkiem nerwów, z tomu na tom coraz większym.

No dobrze, ale co z tego? Wbrew pozorom, całkiem dużo. Dobrze jest wymyślić jakąś firmową odzywkę dla swojej postaci, czy to do erpega, czy do opowiadania. Ale biorąc pod uwagę to, na co zwróciłem uwagę powyżej, można z nich uczynić coś więcej. Przy odrobinie wysiłku, wasze postacie zachowując pozę niewzruszonego bohatera, mogą ratować swoją determinację pyskówką, której prawdziwe powody zna tylko narrator opowieści i najbliżsi jej przyjaciele. I ci antagoniści, którzy przeszkadzają tylko dzięki temu,że potrafią pociągnąć za odpowiednie sznurki. Jeśli gracie, i przedyskutujecie to ze swoim MG, być może dobre wyczucie dramatyzmu pozwoli wam dostać dodatkowe punkty za roleplay tylko dlatego, że rzucicie kotwicę bohaterskiej pyskówki wtedy, kiedy wedle wszelkich prawideł wasze postacie powinny się poddać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: