Dodaj komentarz

Próba sił – opowiadaniowy wypełniacz numer trzy

To było moje pierwsze, i jak do tej pory ostatnie, podejście do science-fiction. Pisałem to kiedy jeszcze nie miałem większego pojęcia o Warhammerze 40k. Jestem tego pewien, ponieważ gdyby było inaczej, nie śmiałbym nawet próbować stworzyć nowej, pokracznej wersji żołnierzy w pancerzach wspomaganych. Cóż, potem poznałem czterdziestkę i spojrzałem pogardliwie na ten tekst. Ale ponieważ wierzę, że słabość, do której się przyznaję nie może być wykorzystana przeciwko mnie, publikuję i tego małego gniota.

***

„Historia porusza się skokami. Cztery tysiące, dwa tysiące, tysiąc, dwa tysiące, pewnie potem znowu cztery tysiące lat. Cztery millenia od pierwszych znaczących miast do narodzin Chrystusa. Okres przełomów społecznych, technicznych. Chrystus zdycha na krzyżu, dwa tysiące lat później  technologiczny boom sprawia, że nowe odkrycia pojawiają sie grupkami po pięćset miesięcznie. W słabszych latach. Jednocześnie rozwój marzeń o podróżach międzygwiezdnych pogania jajogłowych do prac nad efektywniejszymi napędami, wydajniejszymi formami promów, rozwoju „futurologicznych” koncepcji tworzenia mobilnych ekosystemów, które pozwoliłyby pokoleniom żyć na jednym statku do momentu dotarcia. Dokądś. Dowcipnisie kpili z nich, że zechcą poruszyć Ziemię w posadach. Tysiąc lat później, niepokojąca aktywność na powierzchni Słońca, której natury dziś jesteśmy świadomi, zmusza wciąż prototypowe turbiny orbitalne, testowane na większych z planetoid, do wyrwania Ziemi z właściwej jej orbity, następnie z obszaru Układu Słonecznego. Dwa tysiące lat, czas, który jak do tej pory upłynął nam w podróży. Rozpędzona w początkowym okresie Ziemia, oszczędnie korzystając z resztek paliwa do turbin, do dziś niepoznanej do końca substancji o niezwykłej wydajności energetycznej, która nazywamy Pertilum, nabrawszy pędu przemierza kosmos w dziś bezsensownej wędrówce.
W tym czasie naukowcy, spełniwszy sen o podróży gwiezdnej, poczęli pracować nad sposobami spowolnienia starzenia i przedłużenia witalności na długie lata. To pozwala nam dziś żyć nawet tysiąc lat. Tak mówią. Ceną za to jest uzależnienie od leku, w języku z Zamierzchłości nazwanego Infivitae. Ceną uzależnienia są mutacje. Różnych rodzajów. Jedni uzyskują niezwykłą barwę włosów, inni polichromatyczną skórę o niestabilnej strukturze, więc wyglądają jak hologramy z Zamierzchłości, wielobarwne, zmieniające się pod wpływem kąta padania światła. Innym skóra twardnieje, jeszcze inni po prostu muszą częściej chodzić do golibrody, bo wzrost włosów jest przyspieszony. Nie ma mowy o żadnych idiotyzmach pokroju strzelania błyskawicami albo telepatii. To daje nam tylko technologia. Technologia, dzięki której, pomimo oddalenia od gwiazd, biosfera utrzymuje swój zwyczajny rytm. Technologia, która pozwoliła nam przeżyć starcia z kosmicznymi piratami, stworzeniami o innej strukturze genetycznej, nawet nieopartych na węglu. Technika, która usuwa nam z drogi mniejsze asteroidy.
Żyjemy na planecie- bazie, Ziemi I. W ciągu pięciuset lat od rewolucji transportowej z 2119 roku, ekolodzy zdobyli tak potężne wpływy i pieniądze, ze zmusili naukowców, by ci podjęli intensywne prace nad zrozumieniem pełni zależności między klimatem, żywymi istotami i tymi dziwnymi siłami, które ludzkość potrafiła do tamtej pory tylko wykorzystywać, a nie kontrolować. Wiatr. Pływy morskie. Wiele innych. Po pięciuset latach, gdy złota klatka grawitacji słonecznej przestała utrzymywać nas w ryzach, żyliśmy tylko dzięki sztucznej kontroli klimatu i satelitom solarnym, skupiającym nawet najmniej znaczące przebłyski światła i kierującym je w to miejsce na Ziemi, na które niegdyś padałby blask Słońca. Czas przynosił coraz wiecej nowych rozwiązań, które można było wykorzystać na powierzchni planety, jednak efektywność solarnych satelitów pozostała niezmienna. Nie wiemy, co sie stanie, gdy będziemy zbyt oddaleni od jakiejkolwiek gwiazdy, by nasi cisi pomocnicy zdołali wychwycić choćby pojedynczy foton z przestrzeni kosmicznej.
Rządzi nami…nikt nami nie rządzi. Tytularną władzę ma Crons Shmeiere, Hegemon. Jednak w praktyce, każda komórka, państwo Konfederacji, członek Związków Kontynentariów i inni, każdy z nich rządzi sie własnymi prawami, broniąc ich, jakżeby inaczej, mową i mieczem. Wibracyjno- termalnym.”
-Panie generale, Konsorcjat Starojorski przysyła pertraktora. -wejście młodego Poltra przerwało mężczyźnie zapiski. -Co mamy zrobić?
-To, co z resztą.
-odpowiedział spokojny głos.

***

Georhe Foralsch stał przed ponownie przygotowaną dalekosiężną wyrzutnią. Nie rakiet, bo od lat nie stosowano ich na polach walk. Powodowały zbyt duże zniszczenia. To wyrzucało ludzi. Bazowo, był to jeden ze Straceńców. Oni byli zdolni przeżyć tak samą eksplozję, siłę napędową machinerii, jak i „lądowanie” w celu. Ich wyposażenie na to pozwalało. Wbrew nazwie nie było to bowiem mięso armatnie albo ktoś, kto może sobie być specjalistą, ale po jego śmierci nie zostaną po nim nawet litery: „Nieznany żołnierz” na grupowym nagrobku, gdyby jeszcze takie tworzono. Zapuszkowani  w mechaniczny pancerz synchronizujący się z ciałem, o tytanowej bazie konstrukcyjnej, wzbogacanej surowcami znajdowanymi na eksploatowanych asteroidach, Straceńcy stanowili siłę, z jaką trzeba było sie liczyć. Stary dowcip mówił, ze prędzej umrą z głodu zdejmując zbroję, niż od ran. Znane wszakże były przypadki, gdy uderzenie pocisku balistycznego lub wiązki energetycznej sprawiało, że, chociaż zbroja wytrzymała, ciało w niej zamknięte poddawało sie zabójczym drganiom. Mimo starań, nie udało sie tej wady usunąć, najwyżej zminimalizować rezonans.
Odziani w pancerze, dla unifikacji wyglądu i zachowania anonimowości, mierzyli, jak jeden mąż, po, licząc starym systemem, dwa metry piętnaście centymetrów. Co, poza tym, wyróżniało ich na polach bitew?  Lustrzana powierzchnia zbroi, w razie potrzeby, z pomocą neuronowego panelu kontrolnego, umożliwiająca natychmiastowe zmatowienie i zmianę barwy na czarną. Wszelkie kontrolki wyświetlane są po wewnętrznej stronie wizjera hełmu. Hełmu, którego głównym wyróżnikiem jest wielka litera Ω jako „szkielet” rozmieszczenia wszystkich urządzeń. W niepełnym okręgu tworzonym przez literę mieści sie wizjer- ekran kontroli. Po prawej stronie, na górze okazjonalnie pojawiały się twarze koordynatorów akcji,  resztę tej strefy zajmowały, na środku po prawej, szacowana kondycja, na dole stan baterii broni i przybliżony stan amunicji. Lewą stronę zajmuje w duzej mierze, kontrolowany połączeniem synaptycznym, obraz terenu niewidzianego przez wizjer- zasługa panoramicznej kamery na czubku hełmu. Daje to Straceńcom kąt widzenia 360 stopni w płaszczyźnie poziomej. Gdy akcja jest drużynowa, pokazywane są, również szacunkowe, dane o kondycji i amunicji pozostałych Morituri. Nad „grzbietem” omegi znajdowały się trzy lampy o regulowanej mocy, pełniące również funkcje detektorów podczerwieni i promieniowania sigma, właściwego broniom energetycznym. Podstawa- ramiona litery mieściła, najogólniej rzecz ujmując, maskę przeciwgazową połączona ze zbiornikiem tlenowym. To wszystko szczelnie połączone z resztą zbroi, wspomagającą i odciążającą mięśnie, sprawiało, że oni mogli przeżyć wyrzut. Emisariusze nie, o czym pięć minut temu przekonał sie kolejny.
-Byczo.-skomentował generał Georhe, gdy lorneta wskazała mu bunkier przeciwnika obryzgany wnętrznościami byłego pertraktora. Lecieli znacznie dalej, niż Straceńcy. A chociaż powodowali mniej zniszczeń, niszczyli morale. A to było co najmniej tak samo ważne, jak martwi żołnierze i unieruchomiona technologia.

***

-Tajest, panie generale. Zechce pan wyznaczyć cel?
-Nie, sami coś wybierzcie.

Adiutant się skłonił i wyszedł.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: