Dodaj komentarz

W pogoni za legendami, raport z sesji #2

Minęło trochę czasu od sesji, ale ponieważ nie była przesadnie długa, pamiętam wiekszość wydarzeń, chociaż bez szczegółów. Nie będę się też silił na kreatywność, dowcip oraz okrąglutkie zdania, tylko podam suche fakty.

Nasze trio i małpka zwana Micho wyruszyła w drogę z Pieśni do Kickapoo gdzie mieszkają Dzieci Stryksa. Oczywiście, nie mogę być tak łatwo, prosto i przyjemnie, wiec Qendi jako bóg Niefortunnych Zdarzeń zrzucił nam na kark kilku zakapiorów, którzy skradali się tak dobrze, że zanim dzień się skończył, każdy członek grupy ich zauważył. Oko teraz byle kogo przyjmuje. Oczywiście kiedy stało się już jasne, że wiemy i oni o tym wiedzieli, zaczęła się walka. Micho zepsuł łuk, Sarke nie zrobił nic pożytecznego, najwięcej mordowali Loti i Siel. Ma to sens. Wojownik i szpieg. Dlaczego dziwne dziecko i uczony mieliby zajmować się mordowaniem niewinnych zabójców?

Kiedy było już po walce, a nie wszystkie ciała spadły do piekła Pięknego Ludu, Micho zabrał się za pyranie trupów i znalazł między innymi kilka noży, które całkiem nieźle nadawały się do rzucania, jak zauważył Sarke. Jeśli coś jeszcze tam było, to dopiszę później, kiedy sięgnę do notatnika. (dopisek: jeden napastnik zdołał uciec)

Dalsza wędrówka przebiegała bez przeszkód i nasi wędrowcy dotarli do gospody, przed którą odpoczywały pająki pod wierzch, co w oczywisty sposób zainteresowało Micho. Na szczęście zanim którakolwiek z bestii zdążyła utrącić mu wścibski łeb, został zabrany do środka. Było tłoczno, ale dało radę znaleźć miejsce żeby coś przekąsić oraz pokój na spoczynek. Inna sprawa, że to wymagało wymyślenia tetrisa przez dziewkę służebną, bo pokój był jeden, a łóżek kilka. Po krótkiej rozmowie na temat tego, kto śpi na którym łóżku i dlaczego Sie będzie ciepło, grupa poszła spać.

Co nie potrwało długo, bo wrogowie puszczeni żywcem lubią wracać. To, że coś jest nie tak wychwycił przez sen Sarke, bogowie sami wiedzą, jakim cudem. Obudzi pozostałych, a potem oczywiście nastąpiła walka, w której każdy się w jakiś sposób popisał, każdy w jakiś sposób zachlapał otoczenie krwią wrogów oraz każdy wysłuchał chrapania Sarke minutę po tym, jak wszyscy zdechli, bo rozpuszczony szlachciura nie lubi jak mu się przerywa sen bez powodu.

Tak z grubsza prezentuje się przebieg ostatniej sesji Exalted.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: